„W obronie hate-readingu” | Okołoksiązkowe rozkminy #2
W drugim odcinku serii Okołoksiązkowe rozkminy poruszam temat, który budzi wiele emocji – hate-reading. Czy można uprawiać hate-reading lub hate-watching wiedząc, że komuś nasza opinia może sprawić przykrość? A może tak jednoznaczne i niekoniecznie merytoryczne opinie są zarezerwowane tylko dla skrajnych zachwytów, a negatywizm należy w sobie temperować? Czy w bookmediach jest jeszcze miejsce na krytykę? Czy wolno w ogóle wskazywać na wady utworu? Czy wolno nam być hejterem wytworu kultury? A może powinniśmy skupić się na zapewnieniu wszystkim poczucia bezpieczeństwa, zbudowaniu bezpiecznej przestrzeni? Tylko co to oznacza w kontekście negatywnych ocen?
W tym filmie bronię prawa do dzielenia się negatywnymi refleksjami o przyswajanych treściach, które mogą być pełne pasji i szczerości i wcale nie muszą być poważne czy wyważone. Może się zdarzyć, że niektóre książki są tak złe, że aż rozrywkowe i nie możemy się od nich oderwać. Zatem, czy hate-reading to zło, którego należy się wstydzić, czy może raczej forma wolności słowa, która pozwala na pełną swobodę w wyrażaniu opinii na temat książek, bez obawy przed byciem ocenianym? Zajrzyj do filmu i sprawdź, jak to widzę!
#booktube #hateReading #literatura #książki #kultura #recenzja #opinia #czytanieurodzinowe
Przygotowując się do nagrania korzystałam z następujących źródeł (j. ang.):
1. Materiał o byciu haterem książek, jednak rozpatrujący temat bardziej w kontekście krytyki antyintelektualizmu
https://www.youtube.com/watch?v=S3v6aY8LSXo&list=PLP70GOCENM0Ppn3YQz26FI3EaelCQ2SkH
2. https://thebaffler.com/latest/dont-let-people-enjoy-things-wagner